Z zainteresowaniem przeczytałem dzisiaj wpis Pana Igora Janke, jak to popiera protest „najbardziej patriotycznych dziennikarzy” i nie zgadza się z decyzjami podjętymi przez obecne władze TVP, będące naciskane przez dyktatorskie władze. Oczywiście, jak przystało na szefa Salonu24, cały Jego protest to wołanie o pluralizm w mediach publicznych, wymianę myśli, dopuszczanie do głosu różnych opcji politycznych. Znaczy się bułkę przez bibułkę, a … w rękę.
Nie protestował tenże sam Pan w sytuacji, kiedy za rządów najdoskonalszego Premiera Tysiąclecia, pod osłoną nocy przejmowano media publiczne. Nie protestował, gdy szefem TVP zostawał młodzieniec wywodzący się z formacji, gdzie piwo zamawia się w geście rzymskim. Wtedy to, media publiczne były nieskazitelne i wzorcowe. Oczywiście do czasu, kiedy ów młodzieniec, postanowił nie wychwalać sześć razy na godzinę w mediach publicznych doskonałości twórcy IVRP. Wtedy to już te cudowne media nie były takie „cacy”. Mniejsza jednak o to co było i dzięki Bogu bezpowrotnie się skończyło. Teraz za to w polskich mediach jest jak na Białorusi, o czym informowały nas plakaty protestujących dziennikarzy, którym to Pan Igor Janke kibicuje i ich gorąco wspiera. Skoro Białoruś, to dziwne, że Pana Igora Janke jeszcze nie spacyfikowali, ani też nie aresztowali i nie zamknęli przykładnie na miesiąc, aby nabrał rozumu. W końcu jak Białoruś to Białoruś, a obwieszczali to na transparentach nie kto inny jak sekowani, pozbawieni pracy, wyszydzani, bici i poniewierani najdoskonalsi dziennikarze.
Jak na Białoruś, to nieźle sobie jednak tu radzi Pan Igor Janke, gdzie co dnia na krwawego i bezwzględnego dyktatora Donalda Tuska wylewa się wiadra pomyj, nazywa się go skur…m, zdrajcą, mordercą, ruskim agentem, szefem największej grupy przestępczej. Ba…umieszcza się te teksty na samym szczycie portalu Pana Igora, a ich Autorzy cieszą się powszechnym uznaniem Administracji S24.
Wobec protestu Pana Igora Janke i tego co zobaczyłem z fotorelalacji, odnośnie “nowej Białorusi,” zastanawiam się jak to możliwe, że w ogóle istnieje taki portal, jak portal S24. W dobie “nowej Białorusi”, w głowie kołacze mi tylko jedna myśl, a mianowicie taka, że szef Salonu24 to podwójny agent „dymający” wszystkich blogerów, gdyż przykładnie współpracuje z dyktatorem Tuskiem i ma zielone światło. A musi współpracować, skoro w tych okolicznościach jego portal pozostaje nienaruszony, istnieje, działa i ma się całkiem nieźle w tej “nowobiałoruskiej” rzeczywistości.
Mimo to boję się, czy jeszcze jutro w tej sytuacji będę mógł tutaj cokolwiek napisać. Ale zapewniam, jeśli dzisiejszej nocy „nowo białoruska” władza podniesie rękę na Szefa Salonu24, osobiście zawiozę mu paczkę żywnościową do pierdla, dołączając do niej ostatnie wydanie (oczywiście działającej w podziemiu) Gazety Polskiej.